poniedziałek, 26 listopada 2012

Porzeczkowy ździerak - czyli wziełam w ciemno i żałuję.



Jakieś dwa tygodnie temu podczas szybkich zakupów w ostatniej chwili przypomniałam sobie że nie mam już żadnego peelingu. Przy kasie w promocji stała ona- Perfecta. W dobrej cenie, w ładnym opakowaniu i przy okazji z moją ukochaną porzeczką.



Peelingi solne już miałam, z niektórymi bardziej się polubiłam, z niektórymi mniej...
Jednak ten niestety zawiódł mnie po całej lini. 
I może to nie jego wina, wkońcu nie zerknęłam na skład. Sama jestem sobie winna, wiem i pokutuję.

Ale od początku.
Przeznaczeniem peelingu jest wyszczuplać- za pomocą kofeiny w nim zawartej.
Oprócz tego znajduję się w nim ekstrakt z czarnej porzeczki- i rzeczywiście pestki porzeczki da się zauważyć na pierwszy rzut oka, w zapachu również jest wyczuwalna.






Peeling dostajemy w postaci zbitej masy.
 Kryształki soli są pokaźnych rozmiarów , jednak jak wszystkie wiemy rozmiar nie ma znaczenia:)
Kryształki bowiem nie robią zupełnie nic. Szorowałam tym peelingiem moje uda prawie 10 minut, i niestety nawet najmniejszego zaczerwienia, ani kropeczki....
Kryształki zresztą rozpuściły się w parę sekund więc do szorowania zostały mi jedynie pestki porzeczek..





Tak peeling prezentuje się po rozsmarowaniu:





Niestety peeling ma jeszcze jedną moim zdaniem najgorszą wadę. 
Już na drugim miejscu w składzie znajdziemy parafinę...
Po spłukaniu peelingu na skórzę zostaje bardzo wyczuwalny film.
I niestety nie znika on po chwili, bowiem rano obudziłam się z nogami jakby wysmarowanymi tłuszczem...
I nie , nie był to efekt nawilżenia skóry.

Peelingu użyłam parę razy jednak za każdym razem ta sytuacja powtórzyła się, a po kolejnej aplikacja na moich nogach zaczęły pojawiać się małe krostki. Wtedy odstawiłam i wyrzuciłam peeling do kosza.






Przypominam o rozdaniu! :) Możecie zgłaszać się dwa posty niżej!


18 komentarzy:

  1. dzięki za ostrzeżenie co do peelingu! jednak jesli chodzi o wyszczuplenie najlepsze są ćwiczenia żadne peelingi nie dadzą rady... :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, kto by pomyślał że i w peelingach potrafią wrzucić parafinę?!:D Dzięki za ostrzeżenie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o nim wyłącznie złe opinie :(.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja mam identyczne doświadczenia z peelingiem cukrowym tej samej firmy. nic oprócz zapachu nie wzrusza;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaka szkoda...zapowiadał się tak obiecująco. No i zapach musi być naprawdę piękny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jednym słowem wielkie rozczarowanie. Ja dodatkowo strasznie nie lubię w takich peelingach jak koszmarnie osadzają się na wannie:(

    OdpowiedzUsuń
  7. faktycznie kapa... nie miałam go nigdy i nie zamierzam kupować.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. uj szkoda, bo wygląda zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  9. uuuuuuuu- to już mój nie będzie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham zapach porzeczki, jednak z kosmetykami od Perfecty się nie lubię :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiem, że mam go nie kupować, choć napaliłam się na zapach porzeczki :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie nie dla mnie. Lubię ostre zdzieraki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja zawsze czytam sklad, jeszcze nigdy zadnego produktu bez tego nie wzięłam ;)
    Pozdrawiam ;))

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja go nie znoszę, miałam też problem z tymi krostkami po nim ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. na pewno się na niego nie skuszę wobec tego!:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja ostatnio staram się dokładnie czytać skład za każdym razem, bo zbyt wiele razy się podobnie nacięłam :( Pozdrawiam i również obserwuję.

    OdpowiedzUsuń
  18. to już którą z kolei BARDZO negatywna recenzja ;) a tak wszyscy szaleli na punkcie perfecty

    OdpowiedzUsuń