wtorek, 11 czerwca 2013

Żyję i mam się dobrze - o kilku drobnostkach z życia.


Od jakiegoś czasu mniej mnie tu. Mimo to postanowiłam się zmobilizować i zacząć znów być regularna. Pogoda mi  sprzyja - nic tylko siedzieć z laptopem pod kołdrą. Raz burza , raz deszcz potem znów burza albo dla odmiany ulewa. Jako że ostatnio posucha w nowościach kosmetycznych, pokaże Wam małe umilacze tych pochmurnych dni.


Dlugo wyczekiwany, milion razy przemyślany zakup. Sporo czasu zajęło mi rozmyślanie czy aby na pewno to nie zbyt duża fanaberia. Jednak rozsądek zszedł po jakim czasie na drugi plan  i pod wpływem impulsu ( i małej zniżki) jest już u mnie. Piękny, mój mały prezent dla samej siebie. Sławny t-shirt z żukiem od Macieja Zienia jest już mój.




Donoszę również wszem i wobec że w empiku ( niestety niewiem czy tylko u mnie w mieście ale podejrzewam że nie) trwa wspaniały wyprzedaż na produkty 2nd floor. Zniżka 50% obowiązuje na wszystko.  Są to typowe babskie, słodkie pierdółki w równie przesłodzone wzorki. Ja zdecydowałam się na ramki i obrazek. Za te trzy rzeczy zapłaciłam 20 zł. Do wyboru są jeszcze poduszki ( jestem pewna że po nią wrócę), różne wzory i kolory ramek, wazony, lampki nocne i inne zakurzacze:)



Nie obyło się również bez skorzystania z promocji w Sephorze ( -40%) . Zrekompensowałam sobie tymi zakupami przegapienie zniżki w Rosmannie. Zrobiłam zapasy eyelinera i tuszu do rzęs. A wy  skorzystałyście z tej promocji?


niedziela, 26 maja 2013

Paczka nr II - Kwietniowa przesyłka od JM SPA&Wellness



Jakiś czas temu odebrałam już drugą przesyłkę w ramach współpracy z drogerią internetową JM SPA&WELLNESS. I tym razem jestem bardzo zadowolona, ponieważ produkty trafiły w mój gust i oczekiwania - szczególnie jeden z nich, ale o tym za chwilę. Oto co zawierała paczka nr 2 .



Znalazło się zarówno coś do pielęgnacji, coś dla umilenia wieczornych kąpieli oraz coś typowo higienicznego.  Pierwszym produktem jest sól do kąpieli o pięknym zapachu Orchidei.  Produkt to dość duże kryształki, które jednak bez problemu rozpuszczają się w wodzie - musimy tylko uważać by na początku na żadnym nie usiąść ;). Zapach który unosi się podczas kąpieli jest niezwykle delikatny, ale wyczuwalny. Ten zapach do złudzenia przypomina mi pewne znane perfumy, jednak za nic nie mogę sobie przypomnieć które. Sól nie podrażnia podczas kąpieli, nie wpływa negatywnie na skórę, jest raczej typowym umilaczem dla naszych zmysłów. Sól możecie dostać tu: KLIK



Drugim produktem jest małe mydełko arganowe. Jak możecie zauważyć na zdjęciu jest naszpikowane delikatnym  złotym brokatem. Pięknie mieni się w słońcu, a pachnie niezwykle delikatnie - zapach jest praktycznie nie wyczuwalny. Mydło dobrze się pieni, nie wysusza skóry , wręcz przeciwnie nawilża i pozostawia na skórze delikatny błysk- właśnie w postaci tego małego dodatku brokatu. Nie jest jednak to efekt sztuczny i śmieszny - nie bójmy się, nie będziemy się świecić jak bombka :). Mydełko do dostania tu: KLIK



Najlepsze zostawiłam na koniec - z taką formą balsamu/masła spotkałam się po raz pierwszy. Masło bowiem zapakowane jest w przepiękną muffinkę!. Rewelacyjny pomysł - na prezent, bądź dla siebie . Oprócz walorów wizualnych, są także aspekty praktyczne - ważniejsze przecież. Masło jest bardzo gęste, dosyć ciężko się rozprowadza , jest dosyć "tępe" i tłuste. Jest to masło shea, więc nie ma się co dziwić, a efekty przewyższają trudności techniczne. Skóra po wsmarowaniu masła na noc ( nie polecam go na dzień, jest za ciężkie) rano jest niezwykle delikatna, plastyczna, miękka. Dodatkowo moja muffinka była porzeczkowa, tak więc moje nogi pachniały przez całą noc nieziemsko i słodko. Warto się przyjrzeć temu produktowi , skład za tą cenę jest niezwykle zachęcający : masło shea to ponad 80%, dodatkowo mamy tu 6 olejów, brak parafiny, parabenów . Polecam serdecznie wszystkim Wam które chcą przygotować nogi do szortów. Tu znajdziemy babeczki z masłem : KLIK

Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Olea Europaea Oil ,Cera Alba, Argania Spinosa Kernel Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oi, Persea Gratissima ( Avocado )Oil, Vitis Vinifera (Grape)Seed Oil, Parfum, Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Palmitate, Lecithin, Limonene, Citral .



sobota, 18 maja 2013

Wielki come back - wracam do Was ze zdwojoną siłą z przeglądem nowości.


Wracam do Was po prawie miesiącu nie czytania. Skruszona obiecuję poprawę i przyrzekam nie zostawiać już Was na dłużej, oj nie. Dziś nocny przegląd nowości. Nie jest to oszałamiający wynik, ale napewno warto wspomnieć co ostatnio zostawił u mnie Pan kurier. Bez zbędnych ceregieli. Zapraszam.



Pierwsza całkowicie niespodziewana i do tej pory niezidentyfikowana przesyłka. Czy może któraś z blogerek również dostała szampon oraz olejek arganowy i oświeci mnie w temacie?:). Druga przesyłka to już kolejna paczka ze współpracą z JM Spa&Wellness. Dostałam sól do kąpieli, muffinkę z masłem shea, która niestety straciła opakowanie w transporcie ale i tak uważam ją za niezwykle udany wynalazek kosmetyczny.




 A ten przepiękny wiosenny rozweselacz to prezent od sklepu decosowa. Ich wyroby możecie kupić na allegro, ja ze swojej strony mogę je Wam polecić ze szczerego serca - pufy są porządnie wykonane, same możemy wybrać materiał , wzór i kolor, a dodatkowo dostajemy wypełnienie do pufy w razie jakby nam się zdeformowała. Moją odrazu ukradła mi młodsza siostra- jest nią wprost oczarowana. Obejrzyjcie wyroby decosowa tu: KLIK


A to już moje zamówienie z Yves Rocher. Skorzystałam z ostatniej promocji gdzie całe zakupy obejmowała 50% zniżka. To była świetna okazja i już teraz poluję na kolejną. Możecie nie wierzyć ale ten cały zestaw łącznie kosztował mnie tylko 65 zł! . Niestety podkład okazał się ciut za ciemny, więc będzie do mieszania z innymi,ale i tak jestem bardzo zadowolona.




I na koniec pochwalę się Wam się, dziś mija 25 dzień codziennych treningów, i już teraz powiem Wam że WARTO. Jeśli któraś z Was jeszcze się zastanawia to podpisuję się pod tym rękami i nogami. Obydwoma. Do dzieła! :)

wtorek, 23 kwietnia 2013

O najwydatniejszym micelu jaki miałam - czyli ziołowy płyn od firmy URODA



Jeszcze do niedawna żyłam w przekonaniu że nie znajdę micela lepszego od mojego ukochanego fioletowego Burżuja. Niestety, a może i stety z racji braku Rosmanna w pobliżu zdradzałam ukochanego z lepszymi i gorszymi braćmi. Żaden z nich jednak nie podbił mojego serca na dłużej i nie lądował na mojej toaletce po raz drugi. Aż do teraz. Znalazłam godnego następcę - dodatkowo w lepszej cenie, co miło mnie zaskoczyło. Mowa o ziołowym płynie micelarnym marki Uroda który znajdziemy w Naturze.


Płyn ma trzy zadanie : Oczyszczać, łagodzić i pielęgnować. Polecany do cery wrażliwej i delikatnej -czyli idealnie dopasowany do mojej wiecznie czerwonej i podrażnionej skóry. Głównym składnikiem jest melisa która ma zadanie łagodzić uspokajać i regenerować naszą skórę. Dodatkowo chroni przed działaniem promieni słonecznych i chroni przed działaniem wolnych rodników.  Pozostałe drugoplanowe preparaty aktywne to wyciąg z zielonej herbaty która nawilża, uelastycznia oraz działanie przeciw starzeniowo oraz prowitamina B5 która jest znana głównie ze względu na właściwości łagodzące.  Co mnie najbardziej zaskoczyło podczas używania tego płynu? Przede wszystkim wydajność. Płynu używam już od ponad miesiąca - minimum raz dziennie zmywam podkład, tusz, eyeliner.  Na zdjęciu poniżej widzicie jego zużycie - połowa! Podczas gdy burżuj starczał mi na 3 tygodnie!. Płyn świetnie zmywa makijaż , rzeczywiście koi , nie powoduje podrażnień i zaczerwienienia. Nie szczypie w oczy, a nałożony na twarz natychmiast ją uspokają. Dodatkowo przemawia za nim cena - ok. 9 zł.


wtorek, 16 kwietnia 2013

Kąpiel z pieprzem - sól do kąpieli od JM Spa&Wellness


Jakiś czas mnie nie było - za co was przepraszam, ale inne obowiązki przewyższyły chęć pisania do Was. Ale teraz wraz z wiosną powracam do Was ze zdwojoną siłą , większą dawką humoru i optymizmu. A jeśli o poprawie humoru mowa, chciałabym przedstawić Wam mój ostatni umilacz kąpieli. Zasługuję na swoje miano - zdecydowanie. Przedstawiam Wam kozie mleko z dodatkiem pieprzu .


Jak widzicie mleko zamkniętę jest w przepięknej szklanej buteleczce, udekorwane drewnianym serduszkiem i przewiazane kokardką. W tym momencie przypominam że już za miesiąc jest dzień Matki - może chcecie obdarować swoją mamę takim prezentem? Jestem pewna że się ucieszy!. Z tego co się zorientowałam ta mieszanka to nowość - połączenie drzewa cedrowego i pieprzu. Dość niespotykane połączenie jak na dodatek do kąpieli, ale jakże bardzo udane!. Kosmetyk pachnie dośc mocno w opakowaniu, dlatego nie należy się za bardzo zaciągać bo grozi nam uduszenie i kichanie przez następne godziny :).  Jednak już połączeniu z wodą zapach zmienia się na delikatny i wypełnia całą łazienke. Do czego go porównać?  Mi osobiście przypomina troszkę zapach perfum - absolutnie nie jest słodki, raczej mocny, egzotyczny.


Mleko rozpuszcza się w kąpieli całkowicie, troszkę zmętniając wodę .Drobinki pieprzu się nie rozpuszczają, pływają sobie obok nas. Kosmetyk nie podrażnia skóry i nie powoduję swędzenia ( a uwierzcie zdarzyło mi się to nie raz przy różnych preparatach do kąpieli). Zapach utrzymuje się spokojnie przez całą kąpiel, a nawet jest wyczuwalny w łazience długo dłużej. Mleko delikatnie nawilża naszą skórę, ale nie pozostawia tłustej warstwy. Mimo to konieczne jest użycie balsamu po kąpieli, zresztą w mojej opini preparaty tego typu powinny służyć jedynie do umilania kąpieli, nie do pielęgnacji :). Mleko możecie kupić w sklepie internetowym tu: KLIK.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Efektima - oczyszczanie wspomagane białą glinką.


Jakiś czas temu pokazywałam Wam mini zestaw dwóch maseczek które dostałam od firmy Efektima. Dziś przyszła pora na zieloną wersję - czyli maseczkę oczyszczającą. Jak i w poprzedniej wersji nie rozczarowałam się, chociaż przyznaję że maska nawilżająca bardziej dopasowana jest do mojej cery.



Maseczka zamknięta jest w bardzo zachęcającym, kolorowym opakowaniu. Już wspominałam że cała linia graficznie bardzo przypadła mi do gustu. Maska starcza na jedno zastosowanie, a nałożenie jej nie sprawia trudności. Jak pewnie wiecie maski z dodatkiem glinki zastygają na twarzy tworząc delikatną skorupkę. Należy uważać na otoczenie, ponieważ maska może się troszkę osypywać jeśli mamy wysoko rozwiniętą mimikę:). Nie podrażnia, nie powoduję zaczerwienień, mimo mojej wrażliwej cery. Co prawda mam to szczęście że niedoskonałości na mojej twarzy zdarzają się dosyć rzadko i mam cerę mieszaną więc przy używaniu skupiłam się głównie na dwóch aspektach - oczyszczaniu i absorbowaniu zanieczyszczeń. Chciałam sprawdzić także czy maska nie wysusza i czy poprawi się po niej mój nierówny koloryt. Producent jako dodatkowe efekty obiecuję regeneracje i  ukojenie.



Jak widzimy w masce główne zasadnie oczyszczające przejęła glinka - lubię ją w wersji białej, jest dobra dla wrażliwej cery. Co zauważyłam zaraz po zdjęciu maski? Przede wszystkim skóra była jaśniejsza - a więc koloryt się poprawił. Zniknęły zaczerwienia i nierówności. Dodatkowo poprawił się poziom nawilżenia , skóra była elastyczna, gładka i bardzo przyjemna w dotyku. Gołym okiem można było zauważyć zdrowszy i bardziej promienny wygląd, miałam wrażenie że maska rzeczywiście ściągnęła i wyciągnęła z moich porów wszelkie zanieczyszczenia. Efekt utrzymuję się około 3-4 dni, po tym czasie należałoby powtórzyć zabieg.


A Teraz sprawa techniczna. Jakiś czas temu od marki Donegal dostałam paczuszkę do testów. Były w niej jak może pamiętacie również takie naklejki. Niestety nie mam okazji, umiejętności jak i paznokci by wykonać to cudo i zaprezentować Wam. Dlatego pomyślałam że Wy mi pomożecie. Pierwsza osoba która w komentarzu wyrazi chęć przetestowania wynalazku dostanie ode mnie naklejki. Warunkiem jest opublikowanie recenzji w czasie do dwóch tygodni. Link do niej umieszczę w poście na swoim blogu.